Borsuk pisze:O właśnie, o właśnie o to mi chodzi. Aby była specjalistyczna broń do otwierania puszek, która wymagałaby co nieco więcej kreatywnego przygotowania niż otuliniakowy miecz (z broni obuchowych to chyba tylko jedną u biskupa czy też arcybiskupa widziałem). Dałoby to więcej sensu dla pancerzy. Z kolczug to ja widziałem jedną a płytę to chyba jeszcze u miedziaka

I ja chętnie widziałbym ładne otuliniaki -- w oczy rzucił mi się zresztą nadziak któregoś z Thissenhausenów
A względem samej kwestii bicia oraz ilości ciosów i robienia wyrzynki. Z Lexem o tym już gadałem i swoje zdanie przedstawiłem. Aktualnie walki są za któtkie i za łatwe. Dałem jedno z możliwych rozwiązań, które jednak wymagałoby zaufania w uczciwość graczy.
I nie, walki na jeden cios wcale nie będą bezkonfliktowe, będą wywoływać więcej konfliktów i niezadowolenia.
Wydawało mi się, że na obecnych zasadach walczy się do pierwszego "porządnego" trafienia, co pozostawia graczom sporo do interpretacji.
Przydałoby się jednak chyba ustalić pewne wytyczne, żeby te interpretacja dążyły do jednego punktu.
Jestem zwolennikiem minimalizmu, bo w ferworze walki naprawdę ciężko takie rzeczy ogarnąć:
- dwie klasy broni: zwykłe i p-panc,
- bronie p-pance maja dla jasnosci czerwoną nalepkę,
- dwie klasy pancerzy: lekkie i ciężkie,
- bron p-panc redukuje klasę pancerza o 1 (lekkie -> nic, ciężkie -> lekkie),
- lekki pancerz: 3 trafienia, ciężki: 5 trafień; bez pancerza: 1 trafienie,